Descubriendo Tarragona

Descubriendo Tarragona

06.08.2011. Mi primera impresión de la ciudad? Nada más salir de la estación de trenes pensé: “¡ Qué ciudad más fea!” Nada de lo que esperaba. Nada de lo que oí en las clases de Historia de España y de lo que vi en las fotos. Llegué con grandes esperanzas a esta ciudad y ¿qué vi? Pues, un número infinito de enormes hoteles y edificios que llegan casi el cielo. “¡ Qué barbaridad! No hay nada de grandes monumentos ni de restos romanos”, pensé al salir de la estación. Pero en algún lugar tendrán que estar estas maravillas. No podrían hacer foto-montaje! “¡No me rindo!”, decidí.

Con un pequeño mapa de Tarragona en la mano pasé por las estrechas y feísimas calles limitadas por unos rascacielos. Unos minutos después ya estaba en la Rambla Nova. “Sí, esta zona ya me gusta mucho más”, pensé enseguida. Paseando por las Ramblas llegué al Balcón Mediterráneo desde el que se puede ver el mar y el puerto de Tarragona. Gracias a estas vistas tan preciosas e impresionantes pude olvidar por un momento estas horribles casas y hoteles que había visto. Tras pasar unos minutos en este balcón me dirigí hacia el Casco Antiguo. Otra vez tuve que pasar por estas calles con unos edificios altísimos pero por lo menos no me pegaba tanto el sol.

Cuando llegué al Casco Antiguo, la mejor parte de Tarragona, me sonreí a mi misma y pensé: “¡Por fin!” Decidí permitirme este lujo de perderme un poco en las calles y entonces metí el mapa en el bolso para descubrir todo sola. Caminaba así entre estas casitas y miraba a la gente hasta que llegué a la famosa catedral. La gran catedral de la que oí tanto en las clases de la historia de España. Pero aún me quedaba por ver algo más importante. Me refiero a los restos romanos: el circo, el anfiteatro y la torre romana. Cuando por fin los vi, me sentí muy feliz y satisfecha. “He cumplido uno de mis sueños de la larga lista que hice hace unos años”, pensé. Es increíble ver primero todo esto solo en las fotos o documentales y luego tener la oportunidad de verlo en vivo.

En pocas palabras, tarragona es una ciudad de grandes contrastes y en mi humilde opinión, por eso la gente la considera tan interesante.

¿Y una moraleja de toda esta experiencia en Tarragona? Pues, nunca podemos juzgar nada ni a nadie solo por las apariencias. Vale la pena recordar que la primera impresión no siempre equivale a la realidad y por eso es mejor conocer algo o a alguien al fondo antes de pegarle una etiqueta.

 Odkrywając Tarragonę

 06.08.2011. Moje pierwsze wrażenie wkraczając do tego miasta? Zaraz po wyjściu z pociągu pomyślałam: „Co za brzydkie miasto!” Nie ma nic wspólnego z tym, o czym słyszałam na zajęciach z historii Hiszpanii. Przybyłam tu z wielkimi nadziejami i co zobaczyłam? Niezliczona liczbę ogromnych hoteli i budynków, które sięgają prawie nieba. „Co za okrucieństwo! Nie widzę żadnych pozostałości po Rzymianach”, pomyślałam zaraz po wyjściu ze stacji. Jednak gdzieś muszą być te cuda. Nie mogli przecież zrobić fotomontażu. „Nie poddaje się!”, zdecydowałam.

Z maleńka mapa w reku przeszłam przez wąskie i brzydkie uliczki ograniczone przez okropne wieżowce. Kilka minut później byłam już na Rambla Nova. “Tak, ta strefa o wiele bardziej mi się podoba”, pomyślałam natychmiast. Spacerując przez Rambla Nova dotarłam do Balkonu Śródziemnomorskiego, z którego można podziwiać piękne widoki i port z Tarragonie. Dzięki tym pięknym i niesamowitym widokom mogłam choć na moment zapomnieć o tych okropnych i brzydkich domach i hotelach, które zobaczyłam wcześniej. Spędziłam jeszcze kilka minut na tym balkonie, aby po chwili udać się na Stary Rynek. Po raz kolejny musiałam przejść przez te uliczki z wielkimi wieżowcami, ale przynajmniej słońce już mi tak nie przeszkadzało.

Kiedy przybyłam na Stary Rynek, najpiękniejszej części Tarragony, uśmiechnęłam się sama do siebie i pomyślałam: “W końcu!” Zdecydowałam pozwolić sobie na ten luksus i zatraciłam się w tym pięknych uliczkach. Schowałam mapę do kieszeni i wyruszyłam na podbój Tarragony. Spacerowałam miedzy tymi maleńkimi domkach i obserwowałam ludzi dookoła kiedy w końcu dotarłam do słynnej katedry. Ta słynna katedra, o której tyle słyszałam na zajęciach. Jednak to nie wszytko. Czekam na coś ważniejszego. Mam na myśli pozostałości po rzymianach: cyrk, amfiteatr i rzymska wieża. Kiedy w końcu to wszystko zobaczyłam, poczułam się szczęśliwa i zadowolona. ”Spełniłam jedno z mych marzeń, które mam na swej długiej liście”, pomyślałam. To coś niesamowitego zobaczyć to wszystko najpierw na zdjęciach a potem mieć ta możliwość, aby zobaczyć to samo na własne oczy.

Krótko mówiąc, Tarragona to miasto pełne kontrastów i według mej skromnej osoby, te właśnie kontrasty sprawiają, ze ludzie uważają to miasto za jedno z najbardziej interesujących.

I morał z całej tej wyprawy do Tarragony? Nigdy nie możemy osądzać niczego ani nikogo tylko po pozorach. Warto pamiętać, ze pierwsze wrażenia nie zawsze jest najlepsze i nie zawsze odpowiada rzeczywistości. Dlatego właśnie lepiej poczekać z osadami i poznać coś lub kogoś dogłębnie zanim przyczepimy mu etykietkę.

By Joanna Masiubanska from Rzeczpospolita Polska, August 2011, Salou

Advertisements

Deixa un comentari

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

Esteu comentant fent servir el compte WordPress.com. Log Out / Canvia )

Twitter picture

Esteu comentant fent servir el compte Twitter. Log Out / Canvia )

Facebook photo

Esteu comentant fent servir el compte Facebook. Log Out / Canvia )

Google+ photo

Esteu comentant fent servir el compte Google+. Log Out / Canvia )

Connecting to %s

%d bloggers like this: